Spis Treści:1 słowo wstępne4 gadżetyOryginalne prezenty6 ludziePaul Krugman. Czy uratuje światową gospodarkę?10 znane firmyCartier. Dyskretny urok burżuazji14 felietonIwo Byczewski. Co widzisz, to jest16 inwestycjeDobry czas na inwestycje18 historie gospodarczeCo się wydarzyło w Bretton Woods20 lotniska świataPraga. Lotnisko z widokiem na Hradczany22 podróżeJukatan. Błękitne królestwo Majów26 wokół kółPolskie drużyny na torze30 miejsceHolandia. Najpiękniejszy ogród Europy32 kulturaFlorencja. Tajemnica kopuły34 sztuka biznesuAutorytet. Jak go zdobyć i zachować38 biznesPodróże służbowe – negocjuj warunki40 człowiek z pasjąWywiad z Piotrem Adamczykiem42 savoir-vivreKarta czy gotówka?44 barekDrinki w kolorach słońca46 informacje Diners Club |
Urodzony w 1953 roku Paul Krugman jest wykładowcą ekonomii i spraw międzynarodowych na Uniwersytecie w Princeton. Jest również felietonistą i blogerem „New York Timesa”, zagorzałym krytykiem polityki George’a W. Busha i najmłodszym laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii. Mówi się, że jest ekonomistą potrafiącym przyznać się do błędu i nie unika trudnych tematów. Czy uratuje ogarnięty kryzysem świat. Profesorowie Królewskiej Akademii Nauk w Sztokholmie nagrodzili w ubiegłym roku amerykańskiego naukowca za analizę wzorów handlowych i lokalizacji działalności gospodarczej. Krugman jest między innymi autorem teorii tłumaczącej przyczyny światowej urbanizacji. Jego pogląd dotyczący lokalizacji działalności gospodarczej opisuje czynniki, które wyznaczają korzystne i niekorzystne dla tej działalności obszary geograficzne. Wyjaśnia przewagę, jaką ma dany obszar geograficzny nad innymi. Do tych czynników należą: jakość i wydajność pracy, koszty transportu i komunikacji, zakres interwencjonizmu państwowego oraz stan infrastruktury gospodarczej. W świecie ekonomii i polityki Krugman zasłynął jednak ostatnio jako genialny analityk, prognostyk i niejako mąż opatrznościowy, w którego rękach spoczywają dziś losy światowej gospodarki.
Noblista i pisarzJest absolwentem Uniwersytetu w Yale, a od 2000 roku profesorem ekonomii i stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie w Princeton, w stanie New Jersey. Paul Krugman, znany z ogromnej wiedzy, ciętego języka, ale lekkiego pióra, ma na swoim koncie ponad 20 książek przeznaczonych dla szerokiego grona odbiorców, w tym słynną „Ekonomię międzynarodową”, oraz przeszło 200 artykułów poruszających najtrudniejsze problemy współczesnej gospodarki. Czytają go miliony ludzi na całym świecie pragnący poznać mechanizmy, ale także meandry współczesnej światowej ekonomii. Również wśród swoich kolegów po fachu uchodzi za otwartego na ludzi i świat i tak bardzo różniącego się od zamkniętych w wieży z kości słoniowej akademików w tej dziedzinie. Specjalizuje się w teorii handlu, jest także autorem prac na temat przyczyn kryzysów walutowych. Szczególnie zasłynął jako krytyk założeń nowej ekonomii końca lat 90. XX wieku w Stanach Zjednoczonych. Ten 55-letni, a więc „młody” noblista, który w grudniu ubiegłego roku otrzymał nagrodę o wartości 1,4 mln dol., od prawie 30 lat prowadzi badania nad regułami międzynarodowego handlu. Opierając się w nich na założeniach ekonomii skali, wyjaśnia, dlaczego wbrew klasycznym teoriom światowy handel został zdominowany przez państwa charakteryzujące się podobnymi warunkami gospodarczymi, które importują ten sam rodzaj produktów, jakie same wytwarzają. W czasach prezydentury Ronalda Reagana Krugman wchodził w skład Council of Economic Advisers, grupy najlepszych ekonomistów doradzających administracji amerykańskiej. Krytyk prezydentaJest jednym z najbardziej znanych amerykańskich ekonomistów na świecie, uznawany powszechnie za liberała z tendencjami do lewicowych poglądów na finanse. Nie ma jednak nic wspólnego z monetarystami, którzy słyną z krytyki instytucji kapitalistycznych. Poszukuje reform: instytucjonalnych w dziedzinie polityki gospodarczej, ale stara się nie szokować ich rewolucyjnością. W swoich felietonach publikowanych w „New York Timesie”, na które czeka co tydzień cała Ameryka, dał się poznać jako zaciekły oponent republikańskiego prezydenta. W ciągu ostatnich lat wielokrotnie krytykował administrację George’a Busha za deregulację finansów, redukcję podatków dla najbogatszych oraz rosnący deficyt budżetowy notorycznie obciążany kosztami wojen – najpierw w Afganistanie, a teraz w Iraku. To właśnie w polityce oraz poczynaniach poprzedniego prezydenta Stanów Zjednoczonych dopatruje się przyczyn obecnego kryzysu. Krytykuje także niewystarczającą skalę interwencji podjętej przez sekretarza skarbu Henry’ego Paulsona. Pisał również, że republikanie „stają się partią głupców”, a kandydatura Johna McCaina w czasach kryzysu „jest jeszcze bardziej przerażająca, niż była kilka tygodni wcześniej”. Nic dziwnego, że decyzja Szwedzkiej Akademii Nauk wzbudziła kontrowersje amerykańskiej prawicy. Tym bardziej, że w 2007 roku prestiżową Pokojową Nagrodę Nobla za walkę z globalnym ociepleniem dostał Al Gore, a w 2002 roku – również w tej dziedzinie – uhonorowano Noblem Jimmy’ego Cartera. Decyzja jednak wydaje się bezsporna, a wiara w Krugmana rośnie w Ameryce z miesiąca na miesiąc. Uchodzi za wiarygodnego ekonomistę również dlatego, że sam potrafi przyznać się do błędu i w porę wycofać z głoszonych wcześniej niefortunnych teorii. Tak było w przypadku jego idei dotyczącej źródeł szybkiego wzrostu w krajach Dalekiego Wschodu. Krugman sugerował, że duże inwestycje, a nie innowacje, doprowadziły do szybkiego rozwoju gospodarczego tych krajów. Teoria okazała się błędna, ale on potrafi ł w porę i głośno się z niej wycofać. Prorok we własnym kraju
Chociaż Paul Krugman ostro krytykował posunięcia prezydenta George’a Busha, był częstym gościem w Białym Domu.
Uchodzi niemal za męża opatrznościowego, ale także za proroka, który od kilku lat wieszczył nadejście ekonomicznej zapaści. Krugman twierdzi dziś, że cokolwiek postanowi zrobić nowa administracja w Waszyngtonie, mamy przed sobą miesiące, a może nawet rok „ekonomicznego piekła”. Jego zdaniem, pod koniec 2009 roku gospodarka powinna osiągnąć pewną stabilizację, ale już co do 2010 roku – zdaje się być umiarkowanym optymistą. Jest zdania, że światowe rynki potrzebują przynajmniej dwuletniego programu stymulowania gospodarki. Nie będzie jednak powrotu do sytuacji sprzed kryzysu. Nawet wtedy, gdy dodatkowe pieniądze wypuszczone na rynek kosztem deficytu budżetowego dodadzą gospodarce wigoru. Prosperity sprzed kilku lat była – jego zdaniem – efektem gigantycznej bańki giełdowej, a następnie bańki w sektorze nieruchomości. „Te czasy już nie wrócą”, przestrzega Paul Krugman. Ponieważ bańka w nieruchomościach nie wróci, wydawanie pieniędzy będące lokomotywą przedkryzysowej gospodarki również mamy już za sobą. Dotkliwy kryzys w nieruchomościach, którego dziś doświadczamy, kiedyś się skończy, lecz wielki boom mieszkaniowy epoki Busha już się nie powtórzy. Konsumenci będą w końcu mieli więcej zaufania do rynku, ale – nauczeni doświadczeniem – nie zaczną nagle wydawać pieniędzy tak, jak to robili w latach 2005-2007.
Szansa na ratunekCo zatem będzie stanowić podporę gospodarki, skoro ostrożni amerykańscy konsumenci i ciężko doświadczeni deweloperzy nie są w stanie sprostać temu zadaniu? Kilka miesięcy temu satyryczna nowojorska gazeta „The Onion”, której Krugman jest wiernym czytelnikiem, przewidziała w jednym z tytułów: „Udręczony recesją naród domaga się nowej bańki, by w nią czym prędzej zainwestować”. Ta teoria jest zgodna z tokiem przewidywania Krugmana. Również jego zdaniem prędzej czy później pojawi się nowa irracjonalna, a nawet szalona idea, która napędzi popyt ze strony prywatnych inwestorów i rozkręci sztywne dziś i nienaoliwione tryby światowej gospodarki. Za bardziej prawdopodobny scenariusz trwałego dojścia do zdrowia światowych rezerw i zasobów Krugman uważa drastyczne ograniczenie amerykańskiego deficytu handlowego, który rósł razem z bańką w nieruchomościach. „Sprzedając więcej towarów innym krajom i przeznaczając większy odsetek naszych dochodów na produkty amerykańskie, moglibyśmy dojść do pełnego zatrudnienia bez boomu konsumpcyjnego czy inwestycyjnego”, twierdzi na łamach „New York Timesa” kontrowersyjny laureat Nagrody Nobla. Dolar w niebezpieczeństwieKrugman jest zdania, że zanim deficyt handlowy spadnie wystarczająco, by zniwelować skutki pęknięcia bańki w sektorze nieruchomości, upłynie sporo czasu. Przede wszystkim wzrost eksportu po kilku bardzo dobrych latach zatrzymał się między innymi dlatego, że nerwowi inwestorzy świata, szukając aktywów wciąż uważanych za bezpieczne, podbili cenę dolara w innych walutach, doprowadzając do sytuacji, w której amerykańskie wyroby stały się mniej konkurencyjne od innych. Ponadto, nawet jeśli wartość dolara znów spadnie, skąd wziąłby się potencjał potrzebny do szybkiego wzrostu eksportu oraz produkcji konkurencyjnej wobec importu? Mimo rosnącego udziału usług w handlu międzynarodowym większość wymiany nadal stanowią towary przede wszystkim przemysłowe, a amerykański przemysł wytwórczy po latach zaniedbania na rzecz nieruchomości i sektora finansowego ma do odrobienia spory dystans. USA i reszta świataNoblista przewiduje, że reszta świata może nie być przygotowana na drastycznie zmniejszony deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych. Duża część gospodarki, zwłaszcza chińskiej, zorganizowana jest wokół eksportu do Ameryki i nie przyjdzie jej łatwo przestawić się na inne zadania. Dziś, kiedy amerykańska gospodarka wciąż jeszcze zsuwa się po równi pochyłej, a wszyscy boją się wielkiego kryzysu z lat 30., przeciwnicy silnego wsparcia ze strony władz federalnych nie cieszą się popularnością i nie mogą liczyć na zrozumienie. Gdy jednak stan gospodarki trochę się poprawi, pojawią się naciski na nową administrację, aby nie interweniowała i pozbawiła rynek sztucznych podpór. Jeśli jednak drużyna Obamy zbyt wcześnie podda się tej presji, w rezultacie możemy mieć powtórkę z 1937 roku, gdy prezydent Franklin D. Roosevelt popełnił błąd, radykalnie redukując wydatki i podnosząc opodatkowanie, co przyczyniło się do wtrącenia Stanów Zjednoczonych w poważną recesję. Sposób na depresjęZdaniem Paula Krugmana, aby uratować świat przed wielką depresją, trzeba zorganizować, a następnie przeprowadzić skoordynowaną globalną akcję. „Dlaczego potrzebujemy międzynarodowej współpracy?”, pyta swoich czytelników, aby po chwili samemu udzielić odpowiedzi: „Ponieważ mamy zglobalizowany system finansowy, w którym kryzys zapoczątkowany przez spekulacyjną bańkę w nieruchomościach na Florydzie i w Kalifornii spowodował katastrofę monetarną w Islandii. Wszyscy w tym tkwimy i potrzebujemy wspólnego rozwiązania”. Ta spektakularna i obrazowa wypowiedź przysporzyła Krugmanowi kolejnych zagorzałych fanów, a nakład „New York Timesa” stale rośnie. Opis do zdjęcia nr 1
W 2001 roku w Polsce ukazała się książka Paula Krugmana pt. „Wracają problemy kryzysu gospodarczego”. Ekonomista
pisał w niej m.in.: „Choć nie doszło do powrotu kryzysu jako takiego, nastąpił zadziwiający powrót na scenę problemów,
które charakteryzowały gospodarkę światową w latach
30. XX wieku, a od tamtego czasu
się nie pojawiały. (...) Okazało się,
|