Strona główna
Podróże

Spis Treści:

1 słowo wstępne

4 gadżety

Oryginalne prezenty

6 ludzie

Paul Krugman. Czy uratuje światową gospodarkę?

10 znane firmy

Cartier. Dyskretny urok burżuazji

14 felieton

Iwo Byczewski. Co widzisz, to jest

16 inwestycje

Dobry czas na inwestycje

18 historie gospodarcze

Co się wydarzyło w Bretton Woods

20 lotniska świata

Praga. Lotnisko z widokiem na Hradczany

22 podróże

Jukatan. Błękitne królestwo Majów

26 wokół kół

Polskie drużyny na torze

30 miejsce

Holandia. Najpiękniejszy ogród Europy

32 kultura

Florencja. Tajemnica kopuły

34 sztuka biznesu

Autorytet. Jak go zdobyć i zachować

38 biznes

Podróże służbowe – negocjuj warunki

40 człowiek z pasją

Wywiad z Piotrem Adamczykiem

42 savoir-vivre

Karta czy gotówka?

44 barek

Drinki w kolorach słońca

46 informacje Diners Club

Otoczony turkusowymi falami Morza Karaibskiego meksykański półwysep Jukatan to bez wątpienia jedno z najciekawszych miejsc na Karaibach. Doskonale zachowane zabytki starożytnych cywilizacji Majów i Tolteków, wszechobecne kaktusy, pelikany i flamingi oraz słynna tequila, którą pija się w tym klimacie od samego rana, robią wrażenie na najwytrawniejszych nawet podróżnikach
tekst: Marzena Mróz

Jukatan to raj na ziemi – mówią o tym niezwykłym zakątku świata zarówno turyści, jak i tubylcy. Tu znajdziesz wszystko, o czym zamarzysz: kilkusetletnie piramidy, romantyczne, kolonialne miasteczka, zieloną dżunglę, pokryte białym piaskiem szerokie plaże, a przede wszystkim wspaniałych, przyjaznych ludzi – uśmiechniętych, śniadych, niewielkiego wzrostu potomków Majów.

Wyznawcy boga Kukulkana

Cywilizacja Majów rozwijała się na Jukatanie w latach 300-900 n.e. Waleczni Majowie dotarli nawet do pobliskiej Gwatemali i Hondurasu. Wznosili budynki o harmonijnych, pięknych proporcjach, zwykle oparte na szerszej podstawie i o finezyjnym zwieńczeniu, zdobione płaskorzeźbami i ornamentami ze stiuku. Do dziś możemy podziwiać doskonale zachowane piramidy, o wiele bardziej strome na Jukatanie niż w innych częściach Meksyku. Na ich szczytach znajdowały się świątynie z pochyłym dachem, pokryte misternie wykonanymi płaskorzeźbami. Majowie czcili 166 bóstw, z których każde miało cztery wcielenia odpowiadające czterem stronom świata. Istniały również odpowiedniki płci przeciwnej, a każdy bóg astralny miał swoje podziemne wcielenie. Najważniejszy w panteonie był Itzamna – bóg ognia. Majowie uważali siebie za potomków ludu kukurydzy, dlatego ważnym bóstwem był Yum Kaax – bóg kukurydzy, a także Chac – bóg deszczu. W okresie poklasycznym Toltekowie, przybyli na Jukatan z płaskowyżu środkowego, wprowadzili tu kult pierzastego węża czczonego przez Majów pod imieniem Kukulkan. W okresie kolonialnym Majowie przez długi czas odpierali ataki hiszpańskiej inkwizycji. Jednak z czasem odebrano im prawo do ziemi i odarto z godności, czego efektem było zmniejszenie ich populacji przynajmniej o połowę.

Monumentalne Chichén Itzá poraża swoim rozmachem. Wybudowana przez Majów piramida – nazwana przez hiszpańskich konkwistadorów El Castillo – była w rzeczywistości świątynią, w której oddawano hołd pierzastemu wężowi – Kukulkanowi.

 

Piramidy w Chichén Itzá

Chichén Itzá to dziś najpopularniejsze stanowisko archeologiczne nie tylko na Jukatanie, lecz także w całym Meksyku. Najwyższą jego budowlą jest piramida-świątynia wzniesiona ku czci boga Kukulkana. Jej konstrukcja kryje w sobie tajemnicę opracowanej przez Majów metody pomiaru czasu: cztery rzędy schodów, po 91 stopni każdy, co po zsumowaniu z platformą na szczycie daje liczbę 365. Szczególnie przez dwa dni w roku Chichen Itza jest dosłownie oblegane przez turystów. Przyjeżdżają tu z całego świata, żeby 21 marca i 21 września obserwować niezwykłe zjawisko – grę promieni słonecznych na balustradzie północnego ciągu schodów. Sprawia to wrażenie, jakby świetlisty wąż pełzał w dół ku podstawie piramidy (wiosną), a w dniu równonocy jesiennej – pokonywał drogę odwrotną, ku ziemi, wskazując w ten sposób czas zbioru plonów. Niezwykle poruszającym miejscem w Chichén Itzá jest świątynia Tysiąca Kolumn. Kolumny, wśród których można się dosłownie zagubić, przypominają o samotności towarzyszącej każdemu ludzkiemu istnieniu. Na jej szczycie, pomiędzy dwoma kamiennymi wężami stoi ponoć najczęściej fotografowany w obu Amerykach, posąg zwany Chac-Mool. Na jego kolanach spoczywa naczynie polewane krwią przez setki lat. Składano bowiem do niego serca ofiar zabijanych ku czci bogów. Kolejnym intrygującym miejscem w Chichén Itzá jest boisko do gry w piłkę – największe i najlepiej zachowane w Ameryce Południowej. Reguły tej rytualnej przed wiekami gry nie są do końca znane. Wiemy, że gracze mogli odbijać piłkę tylko barkami lub biodrami. Każda drużyna starała się strzelić gola, czyli umieścić piłkę w jednym z dwóch kamiennych pierścieni na obu krańcach boiska. Według starych przekazów, przegranym obcinano głowy...

Katedra i flamingi

Jadąc z Chichén Itzá na wybrzeże, warto zatrzymać się w malowniczym miasteczku Valladolid, które nie zmieniło się od dziesiątków lat. W centrum tej kolonialnej perełki znajduje się niewielki plac otoczony kolorowymi domami, przy którym potomkinie dawnego ludu Majów sprzedają haftowane przez siebie obrusy, suknie i fi rany. Tuż obok wznosi się katedra pod wezwaniem św. Bernarda ze Sieny. Valladolid słynie również z pobliskiego rezerwatu flamingów gromadzących się w lagunach – Rio Lagartos. Warto pamiętać, że w okolicach Valladolid nawet podczas pory suchej często po południu pada ulewny, krótki deszcz.

Laguna pełna złota

„Cancén” w języku Majów oznacza ‘naczynie pełne złota’. Miasto rozciąga się wzdłuż 23-kilometrowych plaż i jest idealnym miejscem dla lubiących słońce, nurkowanie z maską lub butlą, amatorów windsurfingu i katesurfingu, jazdy na skuterach i nartach wodnych. Turkus morza po prostu zniewala, a drobny, niemal biały piasek sprawia, że plaża w Cancún należy do najpiękniejszych w Meksyku. Miasto, a raczej nadmorski kurort, powstało w latach 70. XX wieku i od tamtej pory w lagunie przybywa hoteli, sklepów, restauracji, a co za tym idzie – również turystów. Wszyscy spotykają się wieczorem na bulwarze Kukulkana lub placu Caracol, przy którym znajduje się ponad 200 sklepów i kawiarni. Każdy znajdzie w Cancun to, co lubi i czego potrzebuje. Od najlepszych hoteli międzynarodowych takich marek jak Ritz Carlton po małe hoteliki oferujące skromnie urządzone pokoje ze śniadaniem. Jedną z lepszych lokalizacji w Cancun ma położony na końcu cypla Club Med, ostatnio odnowiony, oferujący doskonałą kuchnię i wszelkiegorodzaju sporty wodne.

Plaża pięknej Carmen

Znacznie mniejsza niż Cancun, ale wciąż zachowująca urok meksykańskiego miasteczka sprzed lat, jest Playa del Carmen. Ma ona swoich zagorzałych wielbicieli. Oprócz szerokiej plaży, która umożliwia kąpiele, nurkowanie i łowienie ryb, znajduje się tu wiele barów serwujących oprócz popularnych drinków znanych na całym świecie narodowe trunki, takie jak tequila, mezcal i pulque. Tequila jest produkowana z agawy o niebieskiej barwie, mezcal to wysokoprocentowy alkohol o posmaku wędzonego drewna, a pulque o ostrym aromacie i zdecydowanym smaku ma ponoć właściwości halucynogenne. Na słynnej na Jukatanie Burbon Street – znajdującej się właśnie w Playa del Carmen – można posmakować tych trunków i zapomnieć o otaczającym świecie. Jest to również doskonałe miejsce na zakupy. Wybór ręcznie plecionych hamaków, bluzek haftowanych w kolorowe, meksykańskie kwiaty, drewnianych ołtarzy ze szczególnie czczoną przez współczesnych Meksykanów Matką Boską lub nie mniej popularną w tym kraju słynną malarką Fridą Kahlo, podróbek zegarków znanych światowych firm, najnowszych modeli butów firmy Converse i cygar prosto z Hawany – jest na Burbon Street ogromny. Z Playa del Carmen warto się wybrać na oddaloną o 19 km Cozumel, zwaną przez Majów Wyspą Jaskółek. Ponoć otaczają ją najczystsze wody na świecie, o przejrzystości dochodzącej do 70 m.

Żółwie, tapiry i delfiny

Na Jukatanie znane są dwa doskonale zorganizowane tematyczne parki rozrywki: Xcaret i Xel- Ha. Można w nich spędzić cały dzień, obserwując ogromne morskie żółwie, stada flamingów liczące kilkaset ptaków, godzinami podziwiać motyle wiodące swój krótki żywot w niewielkich rezerwatach, przyglądać się dzikim pumom i tapirom. Dużą atrakcją jest pływanie z maską i płetwami w podziemnych rzekach, które kilometrami okalają park Xcaret. Ich wody są chłodne, ale możliwość nurkowania pod ziemią i wychodzenia na powierzchnię w licznych jaskiniach jest niepowtarzalnym doznaniem. Największą atrakcją parków jest z pewnością możliwość pływania z delfinami. Co pół godziny do ogromnych basenów, w których znajdują się te inteligentne, wesołe zwierzęta, wpływa kilkunastu chętnych. Tresowane delfiny, obficie nagradzane przez treserów rybami, unoszą na swych grzbietach rozbawionych turystów z całego świata, tańczą, śpiewają, a nawet całują zachwyconych tą zabawą ludzi. Przeżycie obcowania z tymi niezwykłymi ssakami jest jedyne w swoim rodzaju. Delfiny są bardzo delikatne, w swoich zachowaniach kierują się intuicją, a dotyk ich skóry – przypominającej powierzchnię kauczukowej piłki – pozostawia niezapomniane wrażenie.

Tulum – świątynie na klifie

Nie ma piękniejszego widoku na Jukatanie niż ten, który oferuje Tulum – zespół świątyń, zamku i latarni morskiej zbudowanych przez Majów ok. 900 roku n.e nad samym morzem. Tulum było prawdopodobnie portem, ale pełniło również funkcję warownej twierdzy chroniącej Jukatan przed najeźdźcami od strony morza. Położenie miasta – tuż nad skalnym urwiskiem, w otoczeniu turkusowych fal, przy pięknej plaży – świadczy o rozbudowanym poczuciu estetyki i nieograniczonej fantazji, jakimi bez wątpienia charakteryzowali się Majowie. Dziś wśród dobrze zachowanych zabytków otoczonych palmami biegają iguany. Turyści w blasku palącego słońca zwiedzają między innymi świątynię Fresków, w której stare malowidła przedstawiają boga deszczu – Chaca, następnie dochodzą do świątyni Zstępującego Boga z tajemniczą płaskorzeźbą przedstawiającą boga pszczół Ab Muxen Caba, aby na koniec pobytu w tym urokliwym miejscu zejść na plażę i wykąpać się w łaskawych wodach Morza Karaibskiego

 

Mecz o głowę przeciwnika

Gra w piłkę była we wszystkich prekolumbijskich cywilizacjach powszechnie kultywowanym rytuałem. Ostatnie badania wykazują, że do gry kauczukową piłką na licznych w Meksyku boiskach byli zmuszani jeńcy wojenni. Zwykle tak się składało, że przegrywali, i wtedy ich głowy oddawano na of arę bogom. Ponoć „zabawa” ta była traktowana jako rozgrywka rozstrzygająca spory, także w dziedzinie polityki. Stronnictwo, które przegrało mecz, traciło życie... Piłkę można było uderzać jedynie łokciami, ramionami i biodrami, celując do kamiennych obręczy umieszczonych pionowo na pochyłych ścianach.

 

 

Tajemnica kalendarza

Inteligentni Majowie doskonale znali się na matematyce i astrologii, ale przede wszystkim fascynowali się zagadką, jaką jest czas. Żeby go dokładnie rejestrować, stworzyli bardzo skomplikowany kalendarz, niezbędny m.in. do określenia położenia planet. Podstawą obliczeń niemal wszystkich ludów Mezoameryki był 260-dniowy cykl, chociaż jednocześnie używali innego kalendarza – haab – według którego rok liczył 365 dni (18 miesięcy – każdy po 20 dni – i 5 dni dodatkowych). Te dwa cykle przebiegały jednocześnie, łączyły się i stanowiły tzw. kalendarz okrągły. Trzeba było czekać aż 52 lata, aby data się powtórzyła, a zdarzenie to było hucznie świętowane. Majowie liczyli czas od daty zerowej, za którą przyjęli rok 3113 p.n.e. Wierzyli, a żyjący na Jukatanie ich potomkowie wierzą do dziś, że historia świata nieuchronnie dobiegnie końca już niebawem, bo pod koniec 2011 roku, kiedy to dopełni się „wielki cykl długiej rachuby”.

 


Rejestracja e-account.dinersclub.pl Logowanie