Strona główna
Wokół kół

Spis Treści:

1 słowo wstępne

4 gadżety

Oryginalne prezenty

6 ludzie

Paul Krugman. Czy uratuje światową gospodarkę?

10 znane firmy

Cartier. Dyskretny urok burżuazji

14 felieton

Iwo Byczewski. Co widzisz, to jest

16 inwestycje

Dobry czas na inwestycje

18 historie gospodarcze

Co się wydarzyło w Bretton Woods

20 lotniska świata

Praga. Lotnisko z widokiem na Hradczany

22 podróże

Jukatan. Błękitne królestwo Majów

26 wokół kół

Polskie drużyny na torze

30 miejsce

Holandia. Najpiękniejszy ogród Europy

32 kultura

Florencja. Tajemnica kopuły

34 sztuka biznesu

Autorytet. Jak go zdobyć i zachować

38 biznes

Podróże służbowe – negocjuj warunki

40 człowiek z pasją

Wywiad z Piotrem Adamczykiem

42 savoir-vivre

Karta czy gotówka?

44 barek

Drinki w kolorach słońca

46 informacje Diners Club


Od pamiętnego Grand Prix Węgier w 2006 roku, kiedy Robert Kubica zadebiutował na torze Formuły 1, Polacy stali się fanami wyścigów i z miesiąca na miesiąc powiększa się ich wiedza na temat tej wciąż elitarnej i mało znanej w naszym kraju dyscypliny tekst: Mateusz Żuchowski

Niewielu jednak zagorzałych zwolenników Formuły 1 wychodzi z ciasnych ram królowej motosportu i poświęca czas innym seriom. A warto, bo nasi rodacy już od wielu lat mogą się poszczycić wspaniałymi osiągnięciami w tej dziedzinie, a od najbliższego sezonu Polska będzie miała swój zespół – PartnersSport – startujący w międzynarodowych mistrzostwach GT Open.

Ferrari w stajni Włocha

Historia zaczyna się od pochodzącego z Włoch Enrico Buscemy, który ma za sobą kilka sezonów w mistrzostwach organizowanych przez Polski Związek Motorowy. Wierny Ferrari – jego narodowej ikonie motosportu – ten kierowca wyścigowy na przestrzeni kilku sezonów zawsze mieścił się w ścisłej czołówce. W realizacji ambitnych planów stworzenia najlepszego polskiego zespołu wyścigowego pomogła mu firma PartnersPol – lider na polskiej arenie usług logistycznych, oferujący kompleksowy serwis przewozowy. Owocem współpracy jest zakup specjalnej i niezwykle cennej „broni” – zbudowanego w najnowszej specyfikacji Ferrari F430 GT3. To już trzeci samochód tej marki w stajni Włocha; auto wkrótce stanie obok swoich poprzedników – także z silnikiem V8: F355 i 360.

Bolid zdolny do wszystkiego

Przygotowaniem tego najnowszego auta zajął się szwajcarski zespół wyścigowy Kessel Racing prowadzony przez byłego kierowcę Formuły 1. Wyczynowy bolid jest wzorowany na luksusowym samochodzie sportowym Ferrari F430. Co roku produkuje się jedynie około 3 tys. egzemplarzy tego modelu, a na każdy z nich trzeba przeznaczyć sumę blisko miliona złotych. Nie zraża to bogaczy z całego świata – na dostarczenie upragnionej zabawki czekają od dwóch do czterech lat, a kolejne modele Ferrari cieszą się niesłabnącą pozycją na rynkach zachodnich, przy jednoczesnym wzroście zainteresowania w takich krajach, jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, Rosja czy Chiny.

500 koni na torze

Już w wersji drogowej maszyna ta ma niesamowite osiągi, tak więc zakupiona przez PartnersSport torowa wersja GT3 to prawdziwy potwór: z silnika o pojemności 4,3 l udało się wydobyć blisko 500 KM, które napędzają tylną oś. Dla oszczędzenia masy pozbyto się skórzanej tapicerki i wygodnych siedzeń, zastępując je fotelami kubełkowymi z pasami szelkowymi, klatką bezpieczeństwa i systemem gaśniczym. Nadwozie tylko z pozoru jest podobne – w tym przypadku w całości zbudowano je z włókien węglowych i Kevlaru, dodatkowo całe obsypując wieloma wlotami wentylującymi silnik i spojlerami, a szklane szyby zastąpiono odpowiednikami z pleksiglasu. Jest to obecnie najbardziej zaawansowany technologicznie samochód wyścigowy stacjonujący na terenie Polski.

Nieustraszeni rajdowcy

Pokierować takim mustangiem mogą jedynie prawdziwi profesjonaliści. Rolę tę powierzono dwóm Polakom – Maciejowi Stańco i Michałowi Broniszewskiemu. Maciej jest już legendą polskich wyścigów płaskich – przez ostatnie lata zdobył aż sześć tytułów Mistrza Polski w prowadzonym przez niego zespole Star Moto Racing. Kierował najlepszymi w naszym kraju maszynami wyścigowymi – od pucharowego, kilkusetkonnego Volkswagena New Beetle, poprzez wszelkiego rodzaju Porsche, do ponad 600-konnego amerykańskiego Saleena, którym startował w różnego rodzaju pucharach na całym kontynencie. Michał Broniszewski nie jest jeszcze dobrze znany na polskiej scenie, ale nie znaczy to, że jest nowicjuszem. Wręcz przeciwnie – ostatnie lata spędził na torach wyścigowych całej Europy, startując w pucharze Ferrari Challenge organizowanym przez samą legendarną włoską markę. Tam także korzysta się z modelu F430, ale jeszcze innej, pośredniej specyfikacji. W samochodach nieznacznie tylko różniących się od ich drogowych krewnych konkurencja jest ogromna, a poziom umiejętności ambitnych kierowców bardzo wysoki. W zakończonym niedawno sezonie roku 2008 ten 36-letni warszawiak zajął 3. miejsce. W decydującym wyścigu roku, gdzie spotkali się najlepsi kierowcy z ligi włoskiej, ogólnoeuropejskiej i północnoamerykańskiej, Michał zajął rewelacyjne 13. miejsce. Teraz nadeszła wreszcie pora, aby przeszedł na wyższy poziom. Jak mówi sam kierowca, „F430 GT3, którym dysponujemy, to następny pułap samochodu wyścigowego – przejawia się to w zaawansowanej technologii hamulców, zawieszeniu, a przede wszystkim aerodynamice: spojlery gwarantują o wiele lepszy docisk, przez co F430 Challenge, którym jeździłem do tej pory, paradoksalnie jest bez nich szybszy na prostej drodze, ale zdecydowanie wolniejszy na zakrętach”.

Najlepsze marki na start

Aby wykorzystać pełen potencjał maszyny, kierowców i reszty zespołu, potrzeba odpowiedniej konkurencji. Oprócz wyścigów o tytuł Mistrza Polski i Mistrza Europy Centralnej PartnersSport będzie próbował swoich sił w ogólnoeuropejskiej serii GT Open. Organizowane przez Hiszpanów mistrzostwa liczą się co prawda dopiero od kilku lat, ale przez ten czas zdołały sobie wyrobić opinię jednej z najbardziej prestiżowych serii wyścigowych na naszym kontynencie. Ścigają się w niej samochody samych najznakomitszych marek: oprócz Ferrari na starcie znajdziemy też Lamborghini, Porsche i Aston Martin, zza wielkiej wody przypłynęły: Corvette, Viper oraz mniej znany, typowo wyczynowy Mosler – w sumie w stawce jest aż ponad 20 piekielnie mocnych maszyn.

Od Monzy po Walencję

Od kwietnia do listopada zostanie zorganizowanych w sumie dziewięć wyścigów na najwspanialszych europejskich torach, część z nich jednego dnia razem z wyścigami Formuły 1 i reaktywowanej w tym roku Formuły 2. Kierowcom przyjdzie się ścigać na torach o bardzo zróżnicowanej charakterystyce – od bardzo szybkich i równie legendarnych jak Monza we Włoszech i Donington Park w Wielkiej Brytanii, poprzez kręte węgierskie Hungaroring i Circuit de Catalunya pod Barceloną, kończąc na ułożonym specjalnie dla Kubicy, Hamiltona i reszty chłopaków torze znajdującym się w porcie w hiszpańskiej Walencji.

Szansa na sukces

Michał Broniszewski chwali także kierowców, z którymi przyjdzie mu się zmierzyć: „Patrząc na nazwiska z list startujących, serię GT Open trzeba ocenić bardzo wysoko. Jest co najmniej na drugiej pozycji – zaraz za FIA GT”. Zespół PartnersSport próbował wziąć udział w tych głównych na naszym kontynencie mistrzostwach organizowanych przez Międzynarodową Federację Samochodową, ale w związku z limitami dla samochodów poszczególnych marek dla kolejnego Ferrari zabrakło już miejsca. Nie znaczy to, że w GT Open będzie łatwo. Michał Broniszewski ostrożnie ocenia szanse na sukces: „Biorąc pod uwagę doświadczenia zebrane przez nas i inne zespoły, ogromnym sukcesem będzie już miejsce w środku stawki. Potrzebny jest nam czas”. Na pewno dużą rolę odegra wiedza zdobyta przez Michała w Ferrari Challenge, nie mniejszy wpływ będzie miało wiele sezonów na koncie Stańco.

Wyścigi na ekranie

Polacy nie gęsi, i też swój zespół wyścigowy mają. Pora pokazać reszcie Europy, że dzięki profesjonalnemu wsparciu także możemy wiele zdziałać! Wyścigi w tak spektakularnej stawce zapowiadają się naprawdę emocjonująco, tym bardziej cieszymy się, że wszyscy polscy fani motosportu będą mogli śledzić poczynania zespołu PartnersSport na antenie kanału Eurosport. Więcej informacji na: www.pzm.pl

Enrico Buscema

Włoch mieszkający od 15 lat w Polsce. Zafascynowany motoryzacją, zwłaszcza takimi markami jak Lancia czy Ferrari. Od 8 lat bierze udział w wyścigach płaskich organizowanych przez Polski Związek Motorowy na torze w Poznaniu w barwach Automobilklubu Wielkopolskiego. Startuje również w czeskim Brnie i na torze Formuły 1 na Węgrzech. W tym roku auto z jego drużyny wystartuje po raz pierwszy na FIA GT Open. W nielicznych wolnych chwilach przesiada się z samochodu rajdowego na... rower szosowy, którym lubi jeździć i podziwiać polską przyrodę.

 

Czy Pana zdaniem Polacy interesują się rajdami samochodowymi?

Oczywiście! Polacy uwielbiają motoryzację, ale niestety nie mają zbyt wielu okazji, aby oglądać tę dyscyplinę sportu na co dzień.

Czy można temu zaradzić?

Sport motorowy nad Wisłą potrzebuje medialnego wsparcia i większych nakładów. Potrzebni są sponsorzy, a jestem pewien, że inwestycja w tę dyscyplinę spowodowałaby wiele dobrego. Gdyby znalazły się pieniądze, można by było znaleźć w Polsce wiele nowych talentów na miarę Roberta Kubicy.

W jaki sposób Pan propaguje ten sport?

Założyliśmy Akademię Jazdy, która uczy doświadczonych kierowców bezpiecznego prowadzenia pojazdu, kontroli poślizgu i jazdy sportowej.

W jakim mieście działa Akademia?

Przede wszystkim działamy w Poznaniu, ale w kwietniu 2009 roku będziemy w Monzie i mamy już chętnych polskich VIP-ów, którzy oprócz szybkiej jazdy na torze będą mogli zwiedzić Mediolan i zrobić w tym mieście wspaniałe zakupy.

Dziękujemy za rozmowę.

 


Rejestracja e-account.dinersclub.pl Logowanie